O CZYM MÓWIĘ, KIEDY MÓWIĘ O COACHINGU

Dzisiejszy tekst będzie bardzo osobisty i będzie opowiadał o moich przygodach z coachingiem. Od pierwszych kontaktów i lektur książek, po moje doświadczenia jako coachee aż po czasy obecne, kiedy to sama jestem coachem i mam przyjemność z Wami pracować.
Tekst ten jest bardzo osobisty, a więc i tytuł nawiązuje do moich prywatnych upodobań. Ktoś zgadł? Tym, którzy nie odgadli zazdroszczę, bo prawdopodobnie nie zetknęli się jeszcze z Haruki Murakamim, jednym z moich ulubionych autorów, od paru lat pretendentem do literackiej Nagrody Nobla i przede wszystkim – magicznym pisarzem. Tak jak Murakami w swojej książce „O czym mówię, gdy mówię o bieganiu” snuje przemyślenia na temat wpływu biegania na jego twórczość i życie, tak ja w tym tekście chciałabym Wam pokazać, co coaching zmienił w moim życiu i jaki miał wpływ na to, kim jestem, gdzie jestem i co robię.
Jeszcze parę lat temu na hasło coaching reakcją było zdziwienie i niepewność. „Ale co to właściwie jest?”. Dzisiaj wiedza na temat tej dyscypliny jest znacznie większa, jednak często bazuje nie na tym, czym coaching rzeczywiście jest, a na mitach i pogłoskach, często rozpowszechnianych przez influencerów i celebrytów.
Ja z coachingiem pierwszy raz zetknęłam się ponad 10 lat temu. Był rok 2009, a ja byłam świeżo po diagnozie nowotworu tarczycy. Złośliwego nowotworu jak się okazało. Właściwie wszyscy znajomi i nieznajomi, którzy się dowiadywali o chorobie załamywali ręce i rozpaczali na nutę „co to będzie”. Osobą, która przyjmowała to całe zamieszanie najspokojniej byłam ja sama. Część z Was może nie uwierzy, inni zapytają „jak to? dlaczego?”. I właśnie to „dlaczego” ma tu kluczowe znaczenie. Otóż ja głęboko wierzyłam, że ta choroba ma czemuś służyć, pozwolić mi otworzyć kolejne drzwi, zmienić moje życie na lepsze i pozwolić zobaczyć mi coś, czego w inny sposób bym nie dostrzegła.
I właśnie wtedy koleżanka zaprosiła mnie na premierę wydawniczą pierwszej na polskim rynku książki o tematyce coachingowej. To był znak – i kontakt z autorem i późniejsza lektura jego książki zrobiły na mnie duże wrażenie. Kazały mi zatrzymać się i przyjrzeć swojemu życiu, wyborom, ludziom, którymi się otaczałam. Ale przede wszystkim kazały mi przyjrzeć się sobie samej. Kim jestem, jakimi wartościami się kieruję, co jest dla mnie ważne, czego chcę, a czego nie lubię… można by mnożyć. Myślę, że najsmutniejsze było to, że odpowiedzi na większość pytań nie znałam. Operacja, rehabilitacja przebiegły pomyślnie, dalsze leczenie trwało jeszcze ponad 8 lat, ale najważniejsze stało się to, że zaczęłam nad sobą pracować. Początkowo czytając książki i wykonując zawarte w nich ćwiczenia (tak tak, nie wystarczy przeczytać, to praktyka przynosi, a następnie utrwala zmiany;), a następnie pracując z coachami. Początki były trudne. Pamiętam, że na pierwszym spotykaniu nie wiedziałam, nad czym chcę pracować. Co jednak wiedziałam i co było bardzo ważne, to że chcę być bliżej siebie, poznawać siebie i osiągać swoje cele. Rozwijać się. Dzięki samodzielnej pracy wiele aspektów osobowości, a też i wiele ograniczeń zaczęłam już dostrzegać, ale cały czas nie bardzo wiedziałam, nie rozumiałam, na czym ma polegać wspólna praca. I tak, zaczynając od małych kroków, celów dotyczących codziennych spraw i problemów zaczęłam porządkować swoją rzeczywistość. Coachowie byli moimi przewodnikami. Nie dawali gotowych rozwiązań, za to pobudzali mnie do znalezienia własnych. Ten etap trwał parę lat i przygotował mnie do dalszej drogi. Zaczęłam przygodę z Grupą TROP i po prawie dwuletniej edukacji sama zostałam certyfikowanym coachem. Ten czas był bardzo ważne dla mnie jako coacha, ale również po prostu człowieka. Wiele się dowiedziałam o sobie, ale przede wszystkim nauczyłam się pracować z innymi. Utwierdziłam się w przekonaniu, że kluczowe są empatia i komunikacja, a także otwartość i zrozumienie potrzeb i oczekiwań drugiej osoby. Jak wiele satysfakcji daje uczestniczenie w procesie rozwoju, jak – wbrew pozorom – łatwo osiągać cele i spełniać marzenia.
Każdy z tych etapów był inny, ale na pewno każdy był ważny i potrzebny. Dzisiaj z pełna odpowiedzialnością mogę powiedzieć, że cieszę się, że przeszłam tę drogę i wykonałam i dalej wykonuję pracę pozwalającą mi być sobą. Być kim chcę. Pozwoliła mi nie tylko poznać i zmienić siebie, ale też zrozumieć korzyści, jakie można osiągnąć w procesie coachingowym, a i jego ograniczenia. Dzięki temu lepiej diagnozuję potrzeby Was, moich Klientów i mogę Wam proponować ćwiczenia i zadania dostosowane do Waszego tempa i kierunku rozwoju.
A czym jest dla mnie coaching? To droga. Do poznania siebie, lepszego zrozumienia, do realizacji celów i planów. Mam nadzieję, że będę mogła wesprzeć Cię w Twojej podróży😊

No Comments

Sorry, the comment form is closed at this time.